Gąsienicostonoga(!)

Moderator: Morwena

Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Puchacz » 04 lis 2009, 23:18

Wysmażyłyśmy Wam z Al coś nowego. Coś na wzór stonogi, ale?

1. Piszemy dramat
2. Piszemy 1,5 zdania (teksty poboczne [didaskalia] się nie liczą)
3. Kręcimy się wokół wampirów


Przykład pierwszego postu:
A N N A
Nie kochasz mnie, Arturze!
wydaje sztuczny okrzyk bólu
Nigdy mnie ___


Przykład JEDNEGO, KOLEJNEGO postu pogrubiłam.
A N N A
Nie kochasz mnie, Arturze!
wydaje sztuczny okrzyk bólu
Nigdy mnie nie całujesz, nigdy nie mówisz mi miłych słów?
upada na podłogę. Zaczyna płakać
Ty zwyczajnie serca nie masz!


Przykład JEDNEGO, KOLEJNEGO postu pogrubiłam.
A N N A
Nie kochasz mnie, Arturze!
wydaje sztuczny okrzyk bólu
Nigdy mnie nie całujesz, nigdy nie mówisz mi miłych słów?
upada na podłogę. Zaczyna płakać
Ty zwyczajnie serca nie masz! A co więcej, ja umieram przez ciebie. Zabijasz we mnie ____


I tak dalej?

ZACHĘCAM DO UDZIAŁU W ZABAWIE!
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 05 lis 2009, 00:43

W takim razie - zaczynamy. Jak coś, zawsze można poprawić, czyż nie.
Budowę itp wzorowałam na budowie Romea i Juli - http://pl.wikisource.org/wiki/Romeo_i_Julia/Akt_drugi

Postacie występujące:
(będzie sie to zmieniać, zwiększać, i ogólnie - redagować w trakcie pisania)
ANNA - młoda kobieta, zakochana w otoczonym tajemnicą Panem Dworu
EWA *- matka Pana Dworu
PAN DWORU - pół demon-pół człowiek, wampir

*Ewa - jako że takie imię nosiła pierwsza kobieta która zgrzeszyła.


uwaga: po zakonczeniu każdej sceny, będzie ona przenoszona do tego postu :)




AKT PIERWSZY

_______________________________________________________________________________


Prolog


_______________________________________________________________________________

Żył tu kiedyś ród wielki, mroczny, nieuczciwy,
lud wiecznie knujący, nie do końca żywy
Karmiąc się innych bólem niczym ludzie wodą
w geście niechęci odrzucał chleb z solą. *

Krwawe władanie jego przeminęło
gdy w pień wycięto każde rodu dzieło
zamki zburzono, majątki zabrano
szansy na przetrwanie żadnej im nie dano

Lecz jedna z zamkowych kobiet ( kochanka wąpierza),
uciekła z pól bitwy, w ramiona przymierza
ludzi którzy wspólnie przeciw złu walczyli
i wszystkie potwory jak zwierzę wybili.

Stan owej dziewki, nie był im wiadomy
choć coś podejrzewały wojowników żony
ale kto by wierzył że dziecię się zrodzi
które w sobie
człowieka z demonem pogodzi?

* * *

I teraz oto powrócił, stwór ów, z matką swoją,
na dworze wielkim osiadł, wszyscy się go boją
oczy jego płonące w snach nachodzą damy
lecz żadna nie śmie podejść,
bojąc się tym samym

że potwór którego widzi, w jego ciemnych oczach,
potwór którego pragnie we dniach swych i w nocach
ze jest zapowiedzią powrotu tych krwawych
czasów bez prawa do nadziei, miłości i wiary.

Oto ludzie chwytają za widły i zbroje,
na potwora posiadłość szykują konwoje
zabić człowieka-stwora, i i dziwkę diabelską
która na świat wydała to pokraczne dziecko.

Lecz znów los ich przetrwania jest w rękach kobiety
oto piękna dziewczyna, sierota, niestety
pokochała mężczyznę, z którym raz tańczyła
na balu, na którym z opiekunem była.

Wie ze księciem on z bajki nigdy nie zostanie,
że ją pewnie zabije gdy przed nim tak stanie
jednak biegnie do zamku, w ciemności i trwodze
by żadnego człowieka nie spotkać po drodze.

Puka do drzwi, i na wejście niecierpliwie czeka
bo oto czas skradziony przez palce ucieka...
jak przekonać potwora? i jak matkę jego?
i czy wampir ją wpuści tu, do domu swego?

(*chleb z solą - staropolski poczęstunek powitalny)




_______________________________________________________________________________

Scena I

_______________________________________________________________________________

Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.



ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
(ANNA odwraca się gwałtownie)

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
(Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.)

EWA
(Stojąc w progu z zagniewaną miną.)
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
(Mówi niepewnie)
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
(Patrząc na dziewczynę nieufnie.)
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry człowiek.
(Po chwili dodaje ciszej)
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
(Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.)
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi bowiem wychodzić po zmroku, a cóż dopiero przyjść do domu po.. kogoś, kto strach wzbudza i w mych opiekunach. Wiem jednak, że złem nie zawsze bywa to czego się obawiamy, a najgorszy mrok skrywają często ludzkie serca.

EWA
Mądrość przemawia prze ciebie większa, niż by świadczyć mogło twe oblicze. Wejdź proszę.
(Uśmiecha się cieplej)
Może i mój syn jest potworem, lecz ma serce i wysłucha cię, jeśli naprawdę ważne przynosisz wieści. Poczekaj tu, ogrzej się przy ogniu. A pamiętaj, by nieopacznie nie zranić się i ciała swojego nie uszkodzić.
(Niemalże wychodzi z pokoju, odwraca się jednak w drzwiach.)
Pójdę po niego, chociaż zapewne wyczuł intruza, i tutaj zmierza - spotkam się więc z nim w połowie drogi.
(Kobieta wychodzi przez stare, skrzypiące drzwi.)

ANNA
(Mówi do siebie trochę ciszej)
Czy to prawda, co mówią o tobie i twoim synu, Pani? Wszak gdyby nie pogłoski, tak bardzo bym się nie bała. Lecz serce me młode i pełne afektu nie może się oprzeć dźwiękowi skrzypiec, co noc płynącemu z wież zamku, dla niego ostrzec was muszę. Gdyby tylko...
(przerywa, gdy słyszy PANA DWORU)

PAN DWORU
(Staje w cieniu, daleko od ANNY)
Mów szybko, a czasu mego nie marnuj. Czymże zasłużyliśmy sobie na wizytę panienki z miasta?
(W głosie mężczyzny słychać kpinę)
Czy może znaleźliście, sposób by wygrać nas z własności naszej - a może, a może pani... panno, chciałaś na własne oczy ujrzeć potwora?
(Mężczyzna przystępuje krok w przód. Widać szczupłe, lekko umięsnione ciało,
długie włosy, związane w nieporządny węzeł na karku. Na twarzy mężczyzny bładzi kpiący uśmieszek. Jest niewyrażalnie piękny.)

ANNA
Dlaczego nazywają cię potworem? Ludzie...
(Przerywa na chwilę. Dodaje, po chwili ciszej.)
Mówią o tobie różne okropne rzeczy, ale nie jesteś potworem i ja to widzę. Wiem aż nazbyt dobrze, jak wygląda dusza obca zwykłym ludziom - zbyt jasna, by mogli ją widzieć, zbyt czysta, by mogli ją pojąć. Potworem dla nich ten, co inaczej świat pojmuje, co inaczej czuje...
(Odwraca twarz, by Pan Dworu nie widział jej zakłopotania)

PAN DWORU
(Podchodzi do ANNY, patrzy jej w oczy.)
Tyle prawdy w twoich słowach, co kłamstw. Tyle czuję tu podstępu, że aż dreszcz mnie przeszywa. Czyż istnieją bardziej fałszywe istoty, niż ludzie - którzy, za fasadą słodkich słów, skrywają nienawiść i zło.

ANNA
(Wytrzymuje spojrzenie.)
Na szczęście mylisz się, Panie, co do mnie, niebacznie mierząc mnie taką to miarą, jak innych. Obce mi są ich uprzedzenia w stosunku do ciebie i twojej matki, dlatego właśnie...

PAN DWORU
(przerywa jej ze złością)
Precz od mojej matki, nie waż się chociaż słowem o niej wspomnieć, a każde słowo które ją zrani, spowrotem wepchnę do twojego gardła; znasz opowieści o mnie, i wiesz że zrobię to!
(Odsuwa się od niej, Anna widzi jednak czerwieniące tęczówki)


ANNA
(Ma łzy w oczach)
Wybacz, panie, bo zbyt dużo mówię. A chciałam tylko wyznać, co słyszałam od ludzi - planują jutro z rana przyjść tu, by spalić zamek razem z jego miesz...

PAN DWORU
(Przerywa jej ze złością)
Wynoś się i nie burz więcej spokoju mego i mej matki - dość już powiedziałaś!

ANNA
Nie skłamałam panie, nie w tej sprawie - nie jestem przeciw wam, i nie przyszłabym tu, by żartem i kłamstwami straszyć was.
Nie znam cię i nie wiem czy i jakim jesteś człowiekiem, ale wiem, że nie zasługujesz na to, co ci ze złością gotują. Przepraszam, że zmarnowałam twój czas, Panie, racz mnie jednak wysłuchać.
(Wychodzi. Pan Dworu zostaje sam, patrzy na drzwi)


(Po chwili, prychając ze złością podąża za nią, chwyta dziwczynę i zaciąga do niewielkiego salonu. Anna milcząco daje się prowadzić.)


KONIEC SCENY I







SCENA II




ANNA i PAN DWORU wchodzą do mniejszego salonu. PAN DWORU popycha ANNĘ na jeden z foteli, sam siada w drugim.

PAN DWORU
Wysłucham cię, nie zmarnuj jednak swojej szansy. Mów, co wiesz o planach tych ludzi - tylko dokładnie - skąd się o tym dowiedziałaś? Może wykorzystali cię jako pułapkę?

ANNA
Ty to osądź panie, gdy ci powiem wszystko, co wiem. Wczoraj wieczorem do domu mego opiekuna- Pana Manfreda, przybyło dwóch gości. Przedstawili się jako słynni na całym globie pogromcy wampirów i twierdzili, że uporają się ze zmorą nękającą naszą mała społeczność w mgnieniu oka
Zastanawia się chwilę, po czym prycha.

PAN DWORU
Czy coś w tym zabawnego?
Pyta ze złością.

ANNA
Nie! Nic skądże... tylko jeden z nich sam jak wampir wygląda - jego oczy błyszczą szkarłatem na twarzy pięknej niczym księżycowa łuna, jedna tylko skaza ją przecina - nieregularna blizna od skroni do warg.

PAN DWORU
Patrzy dziwnie na ANNĘ. Jest coraz bardziej zdenerwowany, czujny.
Nieregularna blizna, powiadasz, wygląda jakby ktoś mu policzek przeorał tępym narzędziem?
Mruczy do siebie
Słyszałem o łowcach, którzy swoją własną krew mieszają z krwią upiora lub wampira. Potrzebują do tego jednak kogoś, kto urodził się istotą nocy, nie zaś stał się nią w inny sposób. Ale ta blizna... chyba kiedyś go spotkałem.
Ponownie zwraca się do ANNY
Powiedz, dziewczyno, czy jego towarzysz, wydawał się zwykłym człowiekiem, czy też tak jak i tamten, mógł mieć w sobie inną krew?
Mruczy do siebie
A co jeśli szukają dla niego dawcy, wampira, którego mogliby poćwiartować i krew z jego ciała wytoczyć, by zdobyć moce śmiertelnikom nieznane?

ANNA
Nie, Panie, tamten drugi normalnym się zdawał, istne przeciwieństwo pierwszego - zamknięty i mrukliwy; nosi cały czas coś przy pasie, z czym nie rozstaje się nigdy.

PAN DWORU
Dobrze, że wieści te mi przynosisz. Tylko czy niczego w zamian ode mnie nie oczekujesz? Wiedz, że i tacy ludzie wcześniej tu się zdarzali...
Patrzy na nią podejrzliwie

ANNA
Nie, panie, nie oczekuję niczego, a marzenia pozostawiam w swojej głowie.
Milknie, patrzy smutnym wzrokiem na ręce PANA DWORU i cicho mówi
Ufam, że szczerym słowem, które tobie niosę, zasłużę choć na cienką nić sympatii. Wszak nie należę do lubianych osób...
Milknie nagle i gwałtownie zmienia temat
Chyba czas na mnie. Czy pozwolisz mi przed wyjściem pożegnać swą matkę? Gorąco podziękować jej pragnę za wcześniejszą rozmowę.

PAN DWORU
Podchodzi do wysokiego okna
Obawiam się, że to niemożliwe, Anno. Powinnaś uciekać stąd tylnym wyjściem lub zostać - zdecyduj, czego boisz się bardziej. Tylko szybko - już tu biegnie ta hołota z pochodniami i resztą tego plugastwa.

ANNA
Nie, to niemożliwe...
Podchodzi do mężczyzny i spogląda przez okno. Przerażona składa ręce jak do modlitwy.
Bardziej boję się ich ograniczenia niż twej natury, panie. Pozwól mi zostać, by niepewność o twój los nie odebrała mi zmysłów.

PAN DWORU
Nie zaszczycając jej spojrzeniem, mówi
A więc, niechaj się rozpocznie to, co nigdy się nie zakończyło.
Jest zupełnie spokojny, kładzie rękę na ramieniu kobiety, która mimowolnie się wzdryga. Mężczyzna uśmiecha się złośliwie i podnownie odwraca się, spogląda przez okno.
Nie sądzę, aby dostali się do zamku... jednak dla bezpieczeństwa idź razem z mą matką do lochów. Jest w bibliotece za tymi drzwiami, nie martw się, zna właściwą drogę.
Wskazuje na drzwi. ANNA wychodzi z pomieszczenia.
A teraz ujrzycie mój gniew. Już nigdy nie odważycie się najechać zamku - ani wy, ani wasi potomkowie! Pójdźcie w objęcia śmierci, ślepcy.
Rzuca ostatnie nienawistne spojrzenie w kierunku okna i wybiega z pomieszczenia


KONIEC SCENY II


Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 05 lis 2009, 00:49

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, ____
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Puchacz » 05 lis 2009, 01:52

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtwonie
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 05 lis 2009, 02:59

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że _______
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez morgan » 05 lis 2009, 13:38

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma________
Gadające głowy
Zanim dodacie temat, przeczytajcie: slash i f-f.
Avatar użytkownika
morgan
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 396
Dołączył(a): 12 maja 2009, 22:59
Lokalizacja: z podświadomości

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Morwena » 05 lis 2009, 17:37

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 719
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Luelle » 05 lis 2009, 23:06

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją _____
"Skrwawione ręce, opalone skrzydła -
Anioł usłyszał - "Odejdź! nic nie wskórasz."
I już nie błyszczą srebrne w słońcu pióra,
Lecz czarna wstaje przeciw chmurze chmura..."
(Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)

Lady in black ]:P
Avatar użytkownika
Luelle
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 515
Dołączył(a): 14 mar 2008, 12:14

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 05 lis 2009, 23:30

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Puchacz » 06 lis 2009, 19:12

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to __
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 06 lis 2009, 19:32

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? WIem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Luelle » 06 lis 2009, 19:52

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? WIem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj ____
"Skrwawione ręce, opalone skrzydła -
Anioł usłyszał - "Odejdź! nic nie wskórasz."
I już nie błyszczą srebrne w słońcu pióra,
Lecz czarna wstaje przeciw chmurze chmura..."
(Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)

Lady in black ]:P
Avatar użytkownika
Luelle
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 515
Dołączył(a): 14 mar 2008, 12:14

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 06 lis 2009, 19:55

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? WIem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Morwena » 06 lis 2009, 21:09

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi_______
Kobieto, puchu marny, ty jesteś jak zdrowie...
Avatar użytkownika
Morwena
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 719
Dołączył(a): 29 cze 2009, 16:15

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 06 lis 2009, 22:55

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi bowiem wychodzić po zmroku, a cóż dopiero przyjść do domu po.. kogoś, kto strach wzbudza i w mych opiekunach. Wiem jednak, że złem nie zawsze bywa to czego się obawiamy, a najgorszy mrok skrywają często ludzkie serca.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Luelle » 06 lis 2009, 23:15

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi bowiem wychodzić po zmroku, a cóż dopiero przyjść do domu po.. kogoś, kto strach wzbudza i w mych opiekunach. Wiem jednak, że złem nie zawsze bywa to czego się obawiamy, a najgorszy mrok skrywają często ludzkie serca.

EWA
Mądrość przemawia prze ciebie większa, niż by świadczyć mogło twe oblicze. Wejdź ____
"Skrwawione ręce, opalone skrzydła -
Anioł usłyszał - "Odejdź! nic nie wskórasz."
I już nie błyszczą srebrne w słońcu pióra,
Lecz czarna wstaje przeciw chmurze chmura..."
(Maria Pawlikowska - Jasnorzewska)

Lady in black ]:P
Avatar użytkownika
Luelle
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 515
Dołączył(a): 14 mar 2008, 12:14

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 07 lis 2009, 00:12

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi bowiem wychodzić po zmroku, a cóż dopiero przyjść do domu po.. kogoś, kto strach wzbudza i w mych opiekunach. Wiem jednak, że złem nie zawsze bywa to czego się obawiamy, a najgorszy mrok skrywają często ludzkie serca.

EWA
Mądrość przemawia prze ciebie większa, niż by świadczyć mogło twe oblicze. Wejdź proszę.
uśmiecha się cieplej
Może i mój syn jest potworem, lecz ma serce i wysłucha cię, jeśli naprawdę ważne przynosisz wieści.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Puchacz » 07 lis 2009, 01:46

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi bowiem wychodzić po zmroku, a cóż dopiero przyjść do domu po... kogoś, kto strach wzbudza i w mych opiekunach. Wiem jednak, że złem nie zawsze bywa to czego się obawiamy, a najgorszy mrok skrywają często ludzkie serca.

EWA
Mądrość przemawia prze ciebie większa, niż by świadczyć mogło twe oblicze. Wejdź proszę.
uśmiecha się cieplej
Może i mój syn jest potworem, lecz ma serce i wysłucha cię, jeśli naprawdę ważne przynosisz wieści. Poczekaj tu, ogrzej się przy ogniu. A pamiętaj, __
Obrazek

Podążaj za białym królikiem.
Modzi widzą przez peleryny niewidki.


Pusia lubiła swój zielony balonik...!
Avatar użytkownika
Puchacz
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 861
Dołączył(a): 11 kwi 2009, 23:05

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez Al » 07 lis 2009, 03:23

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi bowiem wychodzić po zmroku, a cóż dopiero przyjść do domu po.. kogoś, kto strach wzbudza i w mych opiekunach. Wiem jednak, że złem nie zawsze bywa to czego się obawiamy, a najgorszy mrok skrywają często ludzkie serca.

EWA
Mądrość przemawia prze ciebie większa, niż by świadczyć mogło twe oblicze. Wejdź proszę.
uśmiecha się cieplej
Może i mój syn jest potworem, lecz ma serce i wysłucha cię, jeśli naprawdę ważne przynosisz wieści. Poczekaj tu, ogrzej się przy ogniu. A pamiętaj, by nieopacznie nie zranić się i ciała swojego nie uszkodzić.
Niemalże wychodzi z pokoju, odwraca się jednak w drzwiach.
Pójdę po niego, chociaż zapewne wyczuł intruza, i tutaj zmierza - spotkam się więc z nim w połowie drogi.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Gąsienicostonoga(!)

Postprzez iloveyou » 08 lis 2009, 22:05

Scena I
Osnuty mgłą dwór. Młoda kobieta, ANNA stuka do drzwi.

ANNA
Czy mi otworzą? Ach, czy w ogóle wysłuchają, czy wyrzucą nim wypowiem chociaż słowo? A może z miejsca zabiją...?
ANNA odwraca się gwałtownie

Czemu ten wiatr tak wyje? Czy, nie dość przeraża mnie już fakt, że musiałam tu przyjść w ich łaski? Dumę swą stracę, ojciec i matka ma wyprą się mnie niechybnie. Lecz nie ma już odwrotu - oto słyszę upiorny szczęk zamka.
Drzwi powoli się otwierają, skrzypią.

EWA
Stojąc w progu z zagniewaną miną.
A czegóż to panna chce o tak niegodziwej porze? Któż ją przysłał i po co?
Znów gnębić chcecie, niedouczeni ludzie, pana co nikomu nie szkodzi, a spokojnie i z pełnią poświęcenia pracuje, majątek swój powiększając i nad swoją chorą matką opiekę roztacza?

ANNA
Mówi niepewnie
Chcę tylko porozmawiać, przekazać coś panu... Czy to byłoby możliwe? Wiem, że nie jestem tu mile widziana, lecz niosę wieść ważną - im szybciej dojdzie do Pana, tym lepiej dla mieszkańców tego zamku.

EWA
Patrząc na dziewczynę nieufnie.
Wejdź więc i przekaż swą nowinę. Lecz pamiętaj syn mój to dobry czlowiek.
po chwili dodaje ciszej
Lecz, jak już zapewne ty, i całe to miasteczko wiecie - nie zawsze nim był i nie zawsze jest.

ANNA
Wchodzi szybko, rozglądając się. Nerwowo odpowiada.
Tak, pani, wiem, lecz to zajmie jedną krótką chwilę - oby była przez ludzi niezauważoną. Nie wolno mi bowiem wychodzić po zmroku, a cóż dopiero przyjść do domu po.. kogoś, kto strach wzbudza i w mych opiekunach. Wiem jednak, że złem nie zawsze bywa to czego się obawiamy, a najgorszy mrok skrywają często ludzkie serca.

EWA
Mądrość przemawia prze ciebie większa, niż by świadczyć mogło twe oblicze. Wejdź proszę.
uśmiecha się cieplej
Może i mój syn jest potworem, lecz ma serce i wysłucha cię, jeśli naprawdę ważne przynosisz wieści. Poczekaj tu, ogrzej się przy ogniu. A pamiętaj, by nieopacznie nie zranić się i ciała swojego nie uszkodzić.
Niemalże wychodzi z pokoju, odwraca się jednak w drzwiach.
Pójdę po niego, chociaż zapewne wyczuł intruza, i tutaj zmierza - spotkam się więc z nim w połowie drogi.
Kobieta wychodzi przez stare, skrzypiące drzwi.
ANNA
mówi do siebie trochę ciszej
Czy to prawda co mówią o tobie i twym synu, Pani? Wszak gdyby nie_____
iloveyou
 
Posty: 6
Dołączył(a): 31 paź 2009, 16:44

Następna strona

Powrót do Teatr

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron