[BB]Chibi vs Puchacz (wieloodcinkowy)

Moderatorzy: Puchacz, Aratanooniel

Regulamin działu
Turnieje są zgodnie ze szlachetną, rycerską tradycją formą zawodów i sprawdzania umiejętności rycerza. Polegają one na prowadzeniu walki według ściśle określonych zasad, a rozgrywane są właśnie w tym dziale.


ZASADY

[BB]Chibi vs Puchacz (wieloodcinkowy)

Postprzez Aratanooniel » 07 gru 2009, 22:52


Pojedynkują się: Puchacz, Chibi
Fandom: Harry Potter
Temat: alternatywa, Harry rodzi się dzieckiem autystycznym, nie wiadomo jak, nie wiadomo po co Syriusz zostaje jego opiekunem. Akcja kończy się gdy Harry dorasta.
Tytuł: Dowolny
Długość: 8 rozdziałów plus epilog.
Pierwszy rozdział:
Beta: dla Chibi.


Tekst A

Tydzień autyzmu trwa od pierwszego poniedziałku grudnia.


Świat Harry?ego


Tekst dla przeciwniczki.



Rozdział pierwszy



?Wszystko ma swój czas,

i jest wyznaczona godzina

na wszystkie sprawy pod niebem:

Jest [?] czas zabijania i czas leczenia,

czas burzenia i czas budowania??


Księga Koheleta





Syriusz uśmiechnął się do Harry?ego. Siedzieli na dywanie, przy kominku w salonie.

- Harry, dotknij palcem swój nos.

Chłopiec nie zareagował, spojrzał dziwnie na opiekuna.

- Harry, dotknij palcem swój nos.

Dziecko z małym opóźnieniem wykonało polecenie. Syriusz w euforii uściskał chrześniaka.

- Bardzo dobrze, Harry! Bardzo dobrze. ? Pocałował go w czoło.

Kilka tygodni ćwiczeń, które dopiero dziś przyniosły oczekiwany skutek. Syriusz poszedł do kuchni, a Harry zaczął układać swoje zabawki w okrąg. Każda z nich była uśmiechnięta, a emocje wypisane na ich buziach łatwo można było rozpoznać.

- Chyba pójdziemy na plażę, nie? Ale Snape?a jeszcze nie ma? ? Zamyślił się. ? Napiszemy mu kartkę z informacją. W końcu będziemy tylko kilka metrów od domu, prawda? No, właśnie.



Syriusz spacerował brzegiem morza, uważnie obserwując swojego chrześniaka. Morze było spokojne, Syriusz wiedział, że to zły znak. Przed burzą zawsze jest spokój. Woda była nadal ciepła, chociaż piasek już dawno stał się zimny. Zdaje się, że to nie przeszkadzało Potterowi, który budował?

- Wielkie Piaskowe Mrowisko!

- Słucham?

- Buduję sobie Wielkie Piaskowe Mrowisko.

Severus spojrzał ponownie na chłopca, który zignorował go i kontynuował gromadzenie piasku na wielki stos.

- Gdzie jest Black?

Harry nie odpowiedział tylko kopnął Mistrza Eliksirów, ponownie pochylił się i zaczął wsypywać piasek do wiaderka.

Syriusz, który dotąd obserwował ich z pewnej odległości, podszedł do Snape?a.

- Wybacz, Severusie ? powiedział przez zaciśnięte zęby.

- Black, sprowadzasz mnie do swojego domu, w którym cię nie ma? Muszę cię szukać po jakiś plażach, a do tego Potter mnie kopie, więc przejdź do rzeczy, bo zaczynam się denerwować.

- Chciałbym, żebyś mi pomógł. Nie za darmo, naturalnie.

Snape przyjrzał się rozmówcy. Pomyślał, że Black doszczętnie zgłupiał albo znaleźli się w alternatywnym świecie. Obie opcje wydały mu się absurdalne, przecież są jakieś granice ignorancji.

- Magomedycy stwierdzili, że Harry jest dzieckiem autystycznym. Jest bardzo prawdopodobne, że? pozbawią go magii przy pierwszym zagrażającym życiu i zdrowiu niekontrolowanym użyciu czarów.

- Bredzisz, Black.

- Uważają, że dzieci autystyczne stanowią zagrożenie. Nie rozumieją konsekwencji swoich czynów, co jest po części prawdą. Ale, na Merlina, jeżeli zaś odbiorą mu magię? nie będę mógł mu podawać eliksirów. Wiem, że Mugole też potrafią walczyć z tą chorobą, jednak? Sam rozumiesz, prawda?

Severus potarł końcówkę nosa i przytaknął.

- Myślałem nad tym, czy jesteś w stanie go wyleczyć. Czytałem ostatnio ? zrobił przerwę, ponieważ Snape zaczął się śmiać. Gdy znów zapanowała cisza, kontynuował: ? czytałem, że jest nikła szansa na to, że w przyszłości wynaleziony zostanie terapia eliksirami i jeśli połączy się je?

- Wiem. Swoją drogą nie sądziłem, że czytasz tygodnik ?Eliksiry?. Z pewnością ćwiczysz z nim.

- Oczywiście, że tak. Snape, posłuchaj mnie. Zrobię wszystko, żeby Harry rozwijał się tak, jak wszystkie dzieci. Rozumiesz? Mam tylko jego, a on tylko mnie.

- Dramatyzujesz.

- Nie w tym rzecz. Istotne jest? Czy podejmiesz się tego?

- Jutro zacznę analizę choroby, później będę musiał zbadać dziecko. Następnie powinienem sprawdzić niektóre rośliny? w przyszłym tygodniu przyślę ci rachunek. A za eliksiry zapłacisz, gdy będą gotowe.

Severus obszedł kopiec z piasku, który usypał Harry. Powiewając peleryną sprawił, że idealne Wielkie Piaskowe Mrowisko nie było już tak doskonałe, jakim zrobił je Potter. Dziecko, widząc to, zaczęło płakać i krzyczeć. Severus spodziewał się, że Black spojrzy na niego z wyrzutem i go przeklnie. Jednak mężczyzna zajął się chłopcem, próbując go uspokoić. Mistrz Eliksirów deportował się do Hogsmeade.



Harry przyglądał się Syriuszowi. W pewnym momencie wstał i wrzucił papier toaletowy do wanny, która była wypełniona raczej niewielką ilością wody. Black spokojnie, lecz stanowczo upomniał chłopca. Wiedział, że Harry nie był świadomy tego, że nie powinien tak robić. Czasem brakowało mu sił, by zachować spokój. Pamiętał, jak kilka tygodni temu dziecko zrzuciło szklankę z sokiem na podłogę. Podniósł wtedy głos i do końca dnia nie mógł sobie tego wybaczyć.

Gdy Harry wreszcie siedział w wannie, wesoło machał rękami, rozchlapując wodę. Syriusz z rozbawieniem patrzył na radość chłopca. Następnie dziecko zrobiło sobie pianę z płynu do kąpieli i jego twarz wyrażała wyłącznie radość. Po kilku minutach Syriusz czuł się zmuszony do zakończenia zabawy i umycia dziecka.



Księżyc był doskonale widoczny z pokoju na piętrze, w którym kładł się spać Harry Potter. Syriusz siedział obok niego i upewnił się, że wszystko jest na swoim miejscu. Jego podopieczny musiał mieć zabawki ułożone w tak samo. Każdego dnia Pan Miś, Pani Miś i Pan Słoń opierali się o ścianę blisko poduszki Harry?ego. Właściwie nie musiał tego sprawdzać, krzyk dziecka by go uświadomił o jakichkolwiek zmianach.

- Następnie przyszedł Snape ? kontynuował Syriusz. Medycy zalecali takie ćwiczenia, które polegały na porządkowaniu wszystkich czynności, które wykonywało dziecko. Należało tak robić każdego wieczora, zanim chłopiec zaśnie.

- Przyszedł i zniszczył, co utworzyłem.

Syriusz uśmiechnął się delikatnie. Chłopiec powtarzał wypowiedź jednego z medyków.

Wymienienie wszystkich czynności, które dziś wykonywali zajęło Blackowi jeszcze dziesięć minut. Gdy skończył Potter wyszedł spod kołdry.

- Harry.

Chłopiec nie zareagował, podszedł do Syriusza i pociągnął go za rękę do półki z książkami. Wyglądał wyjątkowo poważnie, jak na dziecko ubrane w błękitną piżamę w zielone paski. Czarne włosy, które były trochę potargane opadały mu na czoło.

- Ach, książka na dobranoc. To może dziś przeczytam ci? bajkę pod tytułem ?Szukający Rob?? ? zapytał.

- Diwi!

Syriusz uśmiechnął się, w języku Harry?ego to słowo oznaczało aprobatę. Nie potrafił opisać swojego szczęścia, gdy Harry był radosny. Nic nie znało dla niego więcej, niż uśmiech jednego dziecka. Lubił patrzeć na chłopca, gdy opowiadał mu bajkę. Znał opowieść na pamięć, więc mógł spokojnie obserwować opadające powieki oraz miarowe ruchy klatki piersiowej. Gdy skończył, zamknął książkę, odłożył ją na półkę i pocałował chrześniaka w czoło. Wyszedł z pomieszczenia i skierował się do swojego gabinetu. Był pewny tego, że jeszcze nie raz wróci tej nocy do pokoju Harry?ego.



Syriusz wiedział, że teraz nie czas na zemstę. Musi wypełnić swój obowiązek względem Harry?ego, jednak winny śmierci Jamesa i Lily nie może pozostać bezkarny. Każdą wolną chwilę, a było ich niewiele, poświęcał na prowadzenie swojego śledztwa.

- Gdzie ja ją położyłem??

Syriusz rozglądał się po małym pokoiku. Przylegle do ściany, na wprost okna, stało białe biurko. Po lewej stronie stały dwa regały wypełnione teczkami, książkami, rolkami zapisanych pergaminów oraz fiolkami, które były wypełnione istotnymi dla Syriusza wspomnieniami. Na małym stoliku stała myśloodsiewnia. Nad nim wisiała półka, na której stały dwa zdjęcia: Łapa z Harrym Lily i James w dniu ślubu. Na przeciwnej ścianie również wisiała półka, ta jednak była pusta. Pod nią znajdował się fotel, a obok powieszono tablica korkowa, gdzie Black przypiął plan domu i ogrody Potterów, umieszczał tam również najważniejsze informacje.

- Tu jesteś ? uśmiechnął się do zielonej teczki. ? Teraz sprawdzimy, co aurorzy wiedzą o śmierci Jamesa.

Jak podejrzewał nadal uważali, że wszystkiemu winny jest Voldemort.

- Głupcy. Nie miał powodu, by zabijać ich osobiście.

Mężczyzna spojrzał na listę podejrzanych. Już dawno skreślił z niej Voldemorta i (mimo wielkiego zdziwienia) Severusa Snape?a. Pamiętał swój szok, gdy odkrył, że Smark nie tylko nie był zamieszany w to morderstwo? lecz również próbował chronić Potterów.

- Chcieli wyjechać z kraju, ze względu na Harry?ego. Nigdy nie stanęli mu na drodze? Nie zdarzyli.

Usiadł na fotelu. Czuł się wyjątkowo zmęczony i tracił nadzieję. Od kilku tygodni nie znalazł żadnych istotnych informacji.

- Sprawców było dwóch i musieli być to silni czarodzieje.

Podszedł do regału i wyciągnął odpowiednią fiolkę. Wlał wspomnienie sąsiadki Potterów do myśloodsiewni. Miał nadzieję, ze dziś zauważy coś więcej?


Tekst B

Wrota Zapomnienia

Rozdział 1


Bo światem żądzą emocje, a emocjami przypadek.

- Harry, syneczku? ? patrzę na niego, a jego zimne, zielone oczy omijają mnie. Zachowuje się tak, jakby mnie nie słyszał. Ten chłopiec skończył już dwa lata, a nadal nie powiedział ani jednego słowa. Często zdarza się, że nie reaguje nawet na własne imię. Nie potrafi chodzić, czasem gdzieś poraczkuje, jednak zazwyczaj tylko po to, by wziąć swojego białego misia i zniknąć w kącie pokoju, gdzie izoluje się od reszty świata, tam pochłonięty swoimi myślami patrzy wiecznie w jeden punkt na ścianie. Jak pies broni swojego legowiska, każda próba zabrana go stamtąd kończy się niezwykle problematycznym napadem szału.

Mały chłopczyk, który zamiast się bawić z rówieśnikami, siedzi i mruczy coś pod nosem, rozmawia z misiem i tylko jego towarzystwo toleruje.

- Harry, czas na obiad, syneczku, proszę ? czasem brakuje mi sił, jestem gotów rozkleić się, zmęczenie i frustracja, te emocje już prawie mnie rozsadzają, ale go kocham i nigdy nie oddam. To mój syn i nic nas nie rozdzieli. Jednak moje ciało odmawia mi już posłuszeństwa, psychika została znacznie naruszona, zaczynam popadać w depresję, zero kontaktu. Zero czegokolwiek. ? Synku, ale ja cię proszę? ? w odpowiedzi dostaję tylko puste spojrzenie, które mnie omija, czyżby mnie nie zauważył? Jestem zdesperowany, z moich oczu powoli wypływają łzy frustracji ? Harry? ? mój głos jest ochrypły i całkowicie pozbawiony swojej dawnej pewności siebie. Powoli zaczyna ruszać na swoich kolankach w moją stronę, siada naprzeciwko mnie i wyczekuje aż dam mu jego talerz z jedzeniem. Zawsze o tej porze siedzę i patrzę jak mój synek próbuje trafić łyżką do buzi. Niezapomniany widok, warty uwiecznienia, jednak ja wiem, że będę mógł to obserwować wiecznie, bo on nigdy nie nauczy się jeść poprawnie. Nieuleczalne, magia pozbawiona możliwości. Magia w tym momencie mogłaby przestać istnieć, mojemu synowi nic nie pomoże, mi nic nie pomoże, ale wiecznie razem szczęśliwi, zmęczeni.

Pomimo problemów, jakie spotykam na swej drodze, wierzę, że wytrwam, że spełnię obietnicę złożoną nad grobem przyjaciela. Wychowam i zawsze będę kochał jak własne. Dorosnę i będę odpowiedzialny, bo taka rola żołnierza w tej wojnie, bo taka rola przyjaciela i ojca. Ktoś puka, teraz wreszcie z kimś pomówię, do kogoś się odezwę, będę rozmawiał, prowadził zwykłą, błahą pogawędkę. Powoli się podnoszę, żeby nie wystraszyć mojego Skarbu, idę w stronę drzwi, co jakiś czas się odwracając, czy nadal je, pewnie nawet nie zauważył, że mnie tam nie ma. Otwieram wszystkie zabezpieczenia.

- Molly! Witaj, jak dawno się nie widzieliśmy? ? uradowany ręką zapraszam ją do środka.

- Wszystko w porządku, a jak wy sobie z Harrym radzicie? - wchodzi pewnym krokiem i kieruje się w stronę chłopca, nauczona już swoimi poprzednimi wizytami, zatrzymuje się w bezpiecznej odległości. ? I jak? Jakaś poprawa? ? kiwam negatywnie głową, bo co mam powiedzieć, wyczekuję tego dnia, tej godziny, najbardziej ze wszystkich na świecie, ale ona nie nadchodzi.

- Harry, skarbie? ? nawet nie podniósł wzroku, odłożył swoją pustą miskę i położył się na środku. ? Ależ Harry, kochaneczku, chodź do mnie. ? nie podejdzie, wiem to. ? Syriuszu, w zeszłym miesiącu rok minął, jak sobie z tym radzisz?

- Pamiętam to, jakby wydarzyło się wczoraj, dzień przed tym James poprosił mnie o rozmowę. Miał złe przeczucia, wiedział, że coś się stanie, wtedy się z niego śmiałem, gdy powiedział mi, a zresztą lepiej sama to zobacz, przyciągnąłem myślodsiewnię i ukazałem moje ostatnie spotkanie z przyjacielem.

***

Włożyłem głowę i powędrowałem. Przed naszymi oczami ukazał się dziwny widok, to ja z Jamesem. Minął tylko rok, a ja się niesamowicie zmieniłem. Mam wrażenie, że pomimo młodego wieku, zaczynam dostrzegać u siebie początki siwizny. Kiedyś wiecznie zadbany i zwracający na to priorytetową uwagę, teraz wyglądam jak facet w średnim wieku o niezbyt schludnej posturze.

- Widzisz, Syriuszu, przychodzą takie chwile, że mój ojcowski instynkt zaczyna mi coś podpowiadać ? przerwał i głośno przełknął ślinę. - Ja podejrzewam, a nawet jestem pewny, że jutro coś się stanie.

- Chłopie, nie mów do mnie jak facet po czterdziestce z siedmiorgiem dzieci na karku ? zacząłem się śmiać. ? Popadasz w manię prześladowczą.

- Syriuszu, ja nie żartuję, musisz mi coś obiecać ?złapał mnie za ramiona i potrząsnął. ? Musisz mi coś obiecać!

- James, czym ty się tak przejmujesz, masz ochronę Dumbledore'a, a twoim strażnikiem tajemnicy jest osoba przez nikogo o to niepodejrzewana. Nic się nie wydarzy, histeryzujesz - Nie traktowałem go wtedy zbyt poważnie, odkąd urodził mu się syn, miał tendencje do przesadzania. Chyba trzy razy już wzniecał niepotrzebnie alarm.

- Ale obiecaj mi coś

- Co mam Ci obiecać?

- Jak mi i Lily coś się stanie, weźmiesz Harry'ego i wychowasz jak swoje dziecko, będziesz go rozpieszczał, karał oraz chwalił, będziesz dla niego ojcem. ? Nawet wtedy odczułem powagę sytuacji, mimo że byłem jeszcze rozkapryszonym bachorem, potrafiłem rozróżnić przesadę od zwykłej obawy.

- Mogę przyrzec ci na różdżkę i na całą własną magię, że jak coś wam się stanie, będę najlepszym opiekunem twojego dzieciaka, jednak jestem pewny, że nie będzie takiej potrzeby.

Wspomnienie się urwało, a my znów siedzimy w tych fotelach.

***

- Jesteś dobrym ojcem ? powiedziała niespodziewanie, gdy milcząco patrzyłem na Harry'ego. Czułem się fatalnie, zostawiając go nawet na ułamek sekundy.

- Czy ja wiem, powoli są momenty, kiedy nie mam siły, czasem są chwile, kiedy mam ochotę się poddać.

- Ale tego nie robisz ? jej głos jest spokojny, jakby się zwracała do mnie jak do dziecka, klepiąc mnie po główce i mówiąc: ?Doceniam cię za twój wysiłek, nie za efekt.? ? bo to twój syn.

- Tak, to mój syn, ale mogło tak nie być, gdyby nie to, że ten drań Pettigrew ? wstałem z miejsca, sama myśl o tym szczurze wzbudzała we mnie furię. - Chciał mnie wrobić.

- Wiem, Syriuszu, uspokój się, udało im się go złapać.

- Ale nie mogę sobie darować, że tak mu ufałem.

- Syriuszu, jak my wszyscy, usiądź - powiedziała cicho.

- Nienawidzę go! ? podniosłem głos, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

- Uspokój się, niepotrzebnie zdenerwujesz Harry'ego.

- Przepraszam - usiadłem, jak ja sobie mogłem pozwolić na taki wyskok przy dziecku, jednak coraz częściej puszczają mi nerwy.

- Właściwie to przyjechałam zapytać, czy już wszystkie szanse stracone ? kiwnęła głowa w kierunku chłopca, siedzącego ze swoim misiem nad pustą kartką papieru.

- Tak - zamknąłem oczy, nie chciałem mówić dalej, ale musiałem. - Byłem u wszystkich najsłynniejszych magomedyków, każdy rozłożył ręce. To nieuleczalne, powtarzali to jak mantrę, z każdą wizytą słabłem, moja wiara powoli obumierała. Po tylu wizytach udało się tylko ustalić, że ta choroba przypomina trochę objawy Crutiatusa, na niektórych liniach są blokady uniemożliwiające pełny rozwój psychiczny ? nabrałem do buzi powietrza, następnie powoli je wypuszczając. ? Gdy już wszystkie szanse mnie opuściły, postanowiłem się wybrać do mugolskich specjalistów. I okazało się, że u nich to choroba także nieuleczalna, jednak powszechnie znana, poczekaj momencik. - Wstałem i poszedłem w kierunku szafki. Wyjąłem kartkę z zapisaną chorobą. - O, proszę, to jest autyzm dziecięcy.

- Skoro dziecięcy, to znaczy, że wyrośnie ? Molly niepotrzebnie się podekscytowała.

- Niestety nie, to choroba dożywotnia i praktycznie nie do wyleczenia. ? Z jej spojrzenia widzę, że chce mi pomóc, ale wie, że jej nie pozwolę. ? Pamiętasz jak rok temu na pogrzebie kładłem tę białą różę. To była róża przysięgi.

- Przecież to zabroniona magia! Czemu to zrobiłeś ? głos pełen niewiedzy i frustracji, zmartwienia.

- Crutiatusy też są zabronione, a Longbottomowie w świętym Mungu leżą - uniosłem się honorem, lecz szybko sobie przypomniałem, że ona się tylko martwi. - Po prostu wiedziałem, że muszę coś zrobić, to był mój ostatni pomysł - ręce na samo wspomnienie mi się zatrzęsły. ? To wielka magia, przerażająca.

- Ale jak? - zająkała się ? Co to za czar? Słyszałam tylko, że jego użycie zawsze kończy się tragicznie.

- To magia przysięgi - rozejrzałem się po pokoju, czy aby na pewno mój synek nie słucha tego, co mówię. Choć właściwie on w ogóle mnie nie słucha. ? Przysięga nie do odwrócenia, nie do zdarcia.
- Czym się kończy złamanie tej umowy? - zapytała, prawdopodobnie znając już odpowiedz.

- Śmiercią, długa i bolesną. Nazywana Różą, ponieważ będę tak jak ten kwiat bez wody - opadał z sił, wiądł z magii oraz funkcji życiowych, na końcu męczony przez koszmary zasnę na wieki, by już więcej się nie obudzić. - Harry znów wpadł w histerię, więc wstałem i zacząłem go uspakajać, ale i to nie pomaga. Mam wrażenie, że chodzę mu pomóc dla własnego czystego sumienia, bo to i tak nie daje żadnych efektów. Czasem i godziny męczymy się z takim napadem szału, jednak tym razem udało się nam to okiełznać w miarę szybko. Chłopiec wrócił do normalności i zatopił swe spojrzenie w tej czystej kartce.

- Właściwie, to co teraz Harry robi? ? objęła mojego synka zdziwionym spojrzeniem.

- Też bym chciał wiedzieć, często patrzy w jeden punkt bez celu.

- Nie, nie ? przerwała mi. ? Nie o to mi chodzi, spójrz na tę kartkę. ? Rzeczywiście to nie było normalne, kartka się zginała delikatnie, ruchy były tak powolne, że gdyby nie zwróciła na to uwagi, nie zauważyłbym. Jednak dziwne było to, że Harry nie dotykał kartki, siedział na ziemi po turecku, a rączkami przecierał swoje skupione oczka. Chwilę już w milczeniu obserwujemy, a z kartki powstaje jakieś skomplikowane origami. Powoli zaczyna do mnie docierać, że właśnie wczoraj oglądaliśmy tworzenie go w telewizji.

- Co za piękny łabędź - patrzyła na to cudo.
Z mądrości moderatorskich: Oczywiste oczywistości nie istnieją. Zrób facepalm i ruszaj dalej.
Nielusiowe tworki|Nielusiowa zupka|Niela czyta Puella bella
Akcja KDT
Obrazek
Aratanooniel
Moderator
Moderator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 523
Dołączył(a): 01 maja 2009, 13:58
Lokalizacja: Rzeszów

Re: [BB]Chibi vs Puchacz (wieloodcinkowy)

Postprzez Matylda » 11 gru 2009, 21:27

Nie ukrywam, czekałam na ten pojedynek.

Zgodność za warunkami turnieju
Nie było podanych żadnych szczegółów, które mają wystąpić, ale wszystkie główne warunki zostały spełnione. Zastanawiam się tylko nad punktem - "nie wiadomo jak, nie wiadomo po co Syriusz zostaje jego opiekunem." W drugim tekście i wiemy dokładnie jak, i po co. W pierwszym na pewno nie jest to tak oczywiste. Dlatego:
Tekst A - 5
Tekst B - 4,5

Pomysł
Po pierwsze to trzeba zacząć od faktu, że sam pomysł na pojedynek jest wyjątkowo oryginalny. Za to oba rozdziały, moim zdaniem, za krótkie. Ale ja cierpię na potrzebę długich rozdziałów, więc to bardzo, bardzo subiektywne spostrzeżenie:)
Tekst A - 8,5 - Mamy Harry'ego która ma kilka lat (w sumie nie wiadomo dokładnie ile). Moim zdaniem, Harry jest uroczy. I ta "uroczość" jest na plus. Mamy też wszystko dość dokładnie opisanie - co Harry robi, jak kładzie się spać i myślę, że jest bardzo dobrze oddany autyzm sam w sobie (chociaż tutaj nie mam pewności - moja wiedza na temat autyzmu opiera się na dwóch filmach i jednym odcinku "Dr Housa") I świetny, naprawdę świetny jest pomysł z odebraniem Harry'emu magii, dlatego że nie potrafi nad nią zapanować. Tutaj przypomina mi się Ariana - nie wiem tylko czy zamierzenie było celowe. I cudowne było - "Wielkie Piaskowe Mrowisko!" Co mi się nie podoba to chyba postać Snape'a - jak na mój gust jest on nieco za mało Snapowaty.
Tekst B - 8 - Tutaj Harry jest młodszy i to mi się trochę nie podoba. Jak na autystyczne dziecko to (chyba) Harry i tak ma za duży kontakt z rzeczywistością. Za to magiczny jest pomysł z origami. Podoba mi się też Molly - jest kanoniczna i kanoniczny jest też fakt, że pomaga Harry'emu. I tutaj, niestety magia nie pomaga.

Strona techniczna
Tekst A - 9
Tekst B - 9
Błędów nie zauważyłam, ale błędów to ja nigdy nie widzę:) A po 9 dlatego, że w każdym tekście brakuje mi czegoś w stylu - nawet nie mogę dokładnie sprecyzować czego. Może nie ma takiej magii, która sprawiłaby, że nie mogę się oderwać. Ale, przyznaję, w obu tekst stylistycznie jest bardzo dobrze.

Punkty dodatkowe
Tekst A - 3 - Za "Wielkie Piaskowe Mrowisko!", za postać Harry'ego i morze.
Tekst B - 2 - Za origami i Molly

Podsumowując: <liczy>
Tekst A - 25,5
Tekst B - 23,5


I nie mogę się dalszych części doczekać! Gratuluję pojedynku:)
Matylda
Matylda
Tłusty Aniołek Barokowy
Tłusty Aniołek Barokowy
 
Posty: 84
Dołączył(a): 05 maja 2009, 19:22
Lokalizacja: Wrocław

Re: [BB]Chibi vs Puchacz (wieloodcinkowy)

Postprzez Fia » 15 gru 2009, 14:31

Zgodność z warunkami turnieju
Tekst A:5
Tekst B:4
Drugi tekst wyjaśnia nam dość dokładnie dlaczego Harry znalazł się u Syriusza, chociaż jasno określonym warunkiem było, że "nie wiadomo jak i po co". Reszta jest.

Pomysł
Tekst A:10
Tekst B:8
Sam pojedynek cechuje wielka oryginalność. Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z autystycznym Harrym. Muszę jednak powiedzieć, że tekst A przemówił do mnie nieco bardziej. Z autyzmem miałam jakieś doświadczenia (pracowałam z autystyczną dziewczynką w ramach wolontariatu przez półtora roku) i muszę powiedzieć, że w obu tekstach jest jakaś część autyzmu. Jednak w tekście A interesujący jest pomysł wyleczenia tej choroby za pomocą eliksirów. Syriusz tak bardo nie chce dopuścić, by Harry stracił magię, że nawet gotów jest zwrócić się o pomoc do Snape'a i nazwać go Severusem (bezcenne).
W tekście B natomiast podoba mi się pomysł z origami - dzieci autystyczne czasem przejawiają różne zdolności. Jednak pomysł tekstu A przemówił do mnie bardziej.

Strona techniczna
Tekst A:10
Tekst B:6
W tekście A nie zauważyłam żadnych błędów, ni to stylistycznych, ni interpunkcyjnych (ani żadnych innych).
W tekście B znalazłam kilka błędów. Irytuje mnie też pisanie w pierwszej osobie, jeśli nie jest to zrobione naprawdę dobrze. Takie teksty są zazwyczaj zdecydowanie bardziej czasochłonne i narażone na błędy, co tutaj niestety widać.
O, pokażę może jeden przykład:
- Przepraszam - usiadłem, jak ja sobie mogłem pozwolić na taki wyskok przy dziecku, jednak coraz częściej puszczają mi nerwy.

Jakoś mi to strasznie zazgrzytało. Moim zdaniem można z tego zrobić spokojnie trzy oddzielne zdania.
Prócz tego mignęło mi gdzieś, że zamiast myślnika kończącego wypowiedź Syriusza był przecinek, po którym znalazł się jakiś opis sytuacji.
Jakieś dziwne inwersje mi mignęły - cóż. stylistycznie można podciągnąć.

Punkty dodatkowe
Tekst A:4
Tekst B:2
W tekście A za Snape'a, piaskowe mrowisko i dość drobiazgowe podejście do autyzmu (wskazałaś "pedantyzm" autystyków oraz problemy z autyzmem). Przemówił do mnie ten tekst. Ach, bo bym zapomniała... Syriusz - domorosły detektyw ^^. I pomysł, że za zabójstwem Potterów jednak nie stoi Voldemort...
W tekście B dodatkowe punkty mogę dać za origami robione przez Harry'ego. I za Syriusza, który próbuje i walczy z własnymi słabościami. I chce dorosnąć.


Ogółem:
Tekst A:29
Tekst B:20

Mimo tak znacznej przewagi tekstu A nie mogę się doczekać kontynuacji obu prac.
Gratuluję pomysłu i wykonania,
Fia
http://www.zakazanylas.feen.pl <------ Mój trzeci dom... :)
[size=150
Chyba wróciłam. Taaaak, można już tak powiedzieć :)
Fia
Tłusty Aniołek Barokowy
Tłusty Aniołek Barokowy
 
Posty: 77
Dołączył(a): 25 mar 2009, 08:57
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: [BB]Chibi vs Puchacz (wieloodcinkowy)

Postprzez Atma » 19 gru 2009, 20:29

- Zgodność z warunkami pojedynku: 0 - 5

Tekst A - 5p.
Tekst B - 4p.
Argumentacja taka jak u wcześniejszych komentujących

- Pomysł 0 - 10

Tekst A - 10p. Pomysł ciekawy, interesujący i zachęcający do dalszego czytania
Tekst B - 10p. Przyznam, że wykonanie również bardzo dobre, nie zainteresowało mnie aż tak bardzo jak tekst pierwszy, jednakże to tutaj się wzruszyłam.

- Strona techniczna: 0 - 10

Tekst A - 9p. Kilka literówek, które były na tyle zauważalne, że wybiły mnie z harmonii czytania. Ale sposób napisania bardzo mi się podobał
Tekst B - 10p. Jeżeli były błędy to ich nie zauważyłam, a i sposób przekazania początku tej historii również bardzo mi się podobał.

- Punkty dodatkowe: 0 - 5

Tekst A - 5p. Za wprowadzenie Snape'a, ciepło Syriusza, za potrafienie wzbudzenia w czytelniku chęci przeczytania kolejnych części.
Tekst B - 5p. Za Molly, za opis walki Syriusza z chorobą Harry'ego, za origami, a tym samym za wprowadzenie oczekiwania co się wydarzy w związku z tym w następnych rozdziałach.

Ocena:

Tekst A - 29
Tekst B- 29

Chciałabym napisać, że pierwszy rozdział waszych tekstów wyszedł na bardzo dobrym poziomie i jeżeli taka tendencja się utrzyma, to chętnie zobaczyłabym wasze teksty na forum ogólnym, czyli tym nie związanym z turniejami, gdyż dobrze by było by inni nie zaglądający do pojedynków je przeczytali. Trzeba przyznać, że pomysł wyzwania nie jest schematyczny, a wręcz ciekawy i oryginalny.
Dusza świata
Atma
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 223
Dołączył(a): 11 mar 2009, 21:38


Powrót do Turnieje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron