Strona 1 z 1

Obce dziecko [OBYCZ]

PostNapisane: 14 paź 2012, 17:50
przez Szitzu
Obrazek

? "Obce dziecko", ostatnia powieść Alana Hollinghursta, jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy angielskich
? Napisana z rozmachem epicka saga
? Wydarzenie literackie 2011 roku i książka nominowana do Nagrody Bookera

Rzecz dzieje się w latach 1913-2008. Autor po mistrzowsku opisał zmieniający się w ciągu stulecia sposób odczuwania świata, a jednocześnie, na przykładzie dwóch rodzin, Valance'ów i Sawle'ów, pokazał, ze w ludzkiej pamięci zawsze udaje się przechowa coś paradoksalnie niezmiennego. Wizyta Cecila Valance'a i powstały z tej okazji poemat na zawsze zwiąże go z rodziną przyjaciela z Cambridge. Fascynujący świat angielskich wyższych sfer po mistrzowsku opisany w powieści trwa do dziś. I choć posiadłości ziemskie podupadają a nawet zmieniają swoje przeznaczenia to duch dawnego świata jest wciąż żywy i obecny. Powieść Alana Hollonghursta jest wspaniała, język oryginalny i dowcipny a dialogi pełne życia.



Autor: Alan Hollinghurst
Tytuł oryginalny: The Stranger's Child
Język oryginalny: Angielski
Tłumaczenie: Hanna Pawlikowska-Gannon
Data wydania polskiego: 2012
Wydawnictwo: MUZA
Oprawa: Broszurowa
Liczba stron: 616
Format: 145 x 205 mm
Cena rynkowa: 49.99 zł

Re: Obce dziecko [OBYCZ]

PostNapisane: 14 paź 2012, 22:44
przez Rigeric
Zapowiada się ciekawie, Nie powiem, zaciekawiłaś mnie tą książką. Ale z moim tempem, to sięgnę po nią za rok albo wcześniej zapomnę... No cóż, bywa...

Re: Obce dziecko [OBYCZ]

PostNapisane: 04 lis 2012, 18:03
przez Szitzu
I rok po roku pejzaż ten wciąż się przemienia,
Obcego dziecka będąc już teraz krainą


Opasłe tomisko, które urzeka już od pierwszego spojrzenia? Mówi się i to nierzadko, iż nie powinno się oceniać książki po okładce, iż nie należy sortować na te lepsze i gorsze mając w głowie jedynie ich obraz, a nie treść. Jednakże w tym wypadku, można pokusić się o określenie, jakoby sama tajemniczość zdjęcia, odzwierciedla ukrywane przed przyszłymi czytelnikami sekrety.

Ciężko jest jednoznacznie napisać o czym jest ta powieść. Wybrać jeden wątek, jako ten przewodni. Rzecz jasna - niemal wszystko zależy od jednego wiersza, od kilkunastu fraz, napisanych jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Ale równocześnie, mając świadomość jak wiele zawdzięcza się młodemu, drugorzędnemu poecie, nie można powiedzieć, że to on ukształtował całą historię.

Autor bawi się czytelnikami w sposób brawurowy, ukazując jak wiele człowiek zapomina, jak jest zwodniczy. Przedstawiając historię dwóch rodzin, nie stroni od matactw, przekrętów ani też pomyłek. Wkładając w usta poszczególnych bohaterów, wpaja wiedzę w dwóch wymiarach czasowych, niby dotyczącą jednej opowieści, a jednak tak różniących się wieloma szczegółami i nie tylko.

Wspaniałe opisy, które wręcz urzeczywistniają się w głowie, ukazują jak wiele pracy włożył w pisanie sam autor. Z wielu stronic bije do człowieka zawodowa gracja i idealne wyważenie szczegółów, jakie możemy napotkać podczas czytania. Czarujące posiadłości przedstawiane niemal poetyckim językiem, aż zachęcają do większego zapoznania się z opisywaną epoką. Barwne życie wielu bohaterów, nie tylko pierwszoplanowych, są niemal żywym dowodem na to, iż praca przy tej książce była niemałym wyzwaniem. Wielopłaszczyznowe historie, rozbudowane na wiele sposobów, połączone delikatnymi szczegółami, tworzą prawdziwie artystyczny obraz życia w wieku XX.

Opowieść pełna duchów różnych ludzi, ale i epok. Zawiera niewyobrażalną ilość spraw niewytłumaczonych przez autora, co było jego zamiarem. Jak sam się wypowiadał, dla niego nie ma nic lepszego, jak przenieść czytelnika nagle w całkowicie inne czasy, dając mu wolną rękę na rozmyślanie, co w tym pominiętym okresie mogło się stać, mogło się zmienić.

O czym jest ta opowieść? W pewnym sensie o miłości. Jest o niej wspominane naprawdę często, ale nie w sposób narzucający się czytelnikowi, co tworzy obraz pewnego dystansu do tajemnic ludzi. Autor buduje napięcie, by nagle przerwać opowieść, by nie ukazać odpowiedzi na te wszystkie pytania, które zaczynają się kształtować już podczas czytania. Jak nikt potrafi zaciekawić chociażby postacią niezmiernie irytującą.

Wszystko to, co składa się na te sześćset stron, wszelkie piękne frazy, wręcz pachnące magią, słońcem i deszczem nie pozwalają przejść obok tej pozycji obojętnie, wciągając każdego, kto chociażby dotknie okładki.

Alan Hollinghurst - twórca angielskiej literatury pięknej, w sposób niebywały i niekonwencjonalny oferuje całą gamę sposobów przemieszczania się w czasie.

Mały dodatek do tego, co ukazało się w ostatnim nakładzie pewnej gazety:

Co prawda, czytałam niezbyt pochlebne recenzje ? propos samego tłumaczenia, że nie jest dokładne, niemniej jednak nie jest złe. Powiem nawet więcej, nie czytałam oryginału, więc nie mnie to oceniać, ale pomimo tego, jestem naprawdę zachwycona tą książką.

Wydaje mi się, że powinnam o tym wspomnieć, bo to jest dość kontrowersyjne, ale jest to opowieść, która ma w sobie bardzo dużo wątków homoseksualnych. Dla tych niepewnych - nie ma "scen". Bez obaw. Ale jednak całkiem sporo się o tym mówi.

No, to chyba tyle.