LAWENDOWY POKÓJ [OBYCZ]

Moderator: Orlando

LAWENDOWY POKÓJ [OBYCZ]

Postprzez Orlando » 11 wrz 2014, 14:11

Obrazek


Tytuł: Lawendowy pokój
Autor: Nina George
Tłumaczenie: Paulina Filippi-Lechowska
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014
Format książki: 140 x 230 mm
Ilość stron: 344
ISBN: 978-83-7515-307-1
Tytuł oryginału: Das Lavendelzimmer
Pierwsze wydanie: 2013
Proza obca - powieść


W swojej księgarni - o wiele mówiącej nazwie Apteka Literacka - Jean Perdu sprzedaje książki tak jak farmaceuta medykamenty. Umiejętnie rozpoznaje, co ktoś nosi w sercu, i proponuje odpowiednią fabułę na konkretny problem. Nie potrafi jednak uleczyć własnego cierpiana, które zaczęło się pewnej nocy wiele lat temu, kiedy odeszła od niego ukochana kobieta.

Wszystko się zmienia, gdy Jean w końcu otwiera pozostawiony przez nią list. Wcześniej nie miał odwagi go przeczytać...

"Lawendowy pokój" to zachwycająca historia o miłości, która przywraca do życia.
nie wahać się opowiadać historii których nikt nie wysłucha

    "Wszystko wszędzie"
    Julia Hartwig
Avatar użytkownika
Orlando
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 145
Dołączył(a): 13 mar 2008, 09:32

Re: LAWENDOWY POKÓJ [OBYCZ]

Postprzez Orlando » 21 wrz 2014, 23:10

„Lawendowy pokój”, to książka, która stała się dla mnie wielkim odkryciem, cudowną podróżą i nową miłością.

Głównym bohaterem powieści jest Jean Perdu, pięćdziesięcioletni mężczyzna, który uważa, że w książkach została zaklęta magia zdolna uleczyć każdą bolączkę – wystarczy jedynie właściwie wybrać lekturę. Parząc na ludzi, rozmawiając z nimi bezbłędnie diagnozuje ich przypadłość i wyznacza antidotum. Niestety sam siebie uleczyć nie jest w stanie. Żyje, a właściwie wegetuje, w pustym mieszkaniu (zniszczył praktycznie wszystkie meble), nie słucha muzyki, nie pije wina, odmawia sobie nawet radości jaką można czerpać z jedzenia, bo lęka się bólu, który mogą obudzić wspomnienia. Jedynie książki, a zwłaszcza „Zorza południowa” Sanary, pozwalają mu funkcjonować. Aż pewnego dnia, do mieszkania naprzeciwko wprowadza się kobieta, którą mąż zostawił dosłownie w jednej sukience. Życzliwi sąsiedzi postanawiają pomóc jej i podarować kilka mebli, a Perdu ma zapewnić jej stół. W jego domu jest tylko jeden taki mebel, w pokoju zamkniętym i zastawionym półkami z książkami od ponad dwudziestu lat. Pod wpływem impulsu Perdu decyduje się otworzyć zakazany, lawendowy pokój i jest to dla niego jak otwarcie puszki Pandory. Świat zmienia się nie odwracalnie. Pozornie wszystko zostaje po staremu, do Perdu powraca zaledwie kilka niechcianych wspomnień, ale lawina już ruszyła. Zanosząc stół i jedyne krzesło jakie miał, Perdu słyszy przez drzwi rozpaczliwy płacz. Rozumie go. Sam kiedyś desperacjo pragnął takich łez, lecz nigdy sobie na nie nie pozwolił. Catherine słysząc ruch pod drzwiami podchodzi do nich, lecz nie otwiera. Perdu mówi, że przyniósł krzesło, stół i wazon, i jeśli chce może jej przynieść też książkę. Wtedy Catherine spytała jaką książkę, a Perdu odpowiada, że taką, która pocieszy.

„ – Ale ja muszę jeszcze popłakać. Inaczej się uduszę. Rozumie pan?
– Oczywiście. Czasami pływamy w nieprzelanych łzach i możemy utonąć, jeśli je w sobie zatrzymamy. – Ja sam jestem na dnie takiego morza. – W takim razie może przyniosę jakąś książkę do płakania.”


W szufladzie podarowanego stołu Catherine znajduje list. List, który księgarz otrzymał przed dwudziestu laty, lecz nigdy nie otworzył, gdyż lękał się zawartego w nim banału rozstania i porzucenia. W pierwszej chwili Perdu oświadcza, że to nie on jest adresatem tej wiadomości, później każde go zniszczyć, jednakże ostatecznie ciekawość (a może i pragnienie rozliczenia się z przeszłością) sprawiają, że czyta wyblakłe już słowa. I wtedy dzieje się coś dziwnego. Wszystko na czym Perdu budował swoją alienację okazuje się iluzją. Kłamstwem. Miłość jego życia, która miała go porzucić bez słowa, tak naprawdę odeszła, bo umierała i pragnęła, aby zapamiętał ją piękną i młodą. Chciała też oszczędzić mu bólu patrzenia na jej powolną agonię. Ale przed śmiercią zapragnęła jednak wyznać mu prawdę i prosiła o jeszcze jedno spotkanie. Kochała go i potrzebowała.

Perdu nie może uwierzyć w słowa, które czyta, we własną głupotę i małostkowość. Przecież ją znał, byli kochankami przez pięć lat jak mógł tak szybko sobie wmówić, że nic dla niej nie znaczył?

Po nieprzespanej nocy Perdu jak zawsze idzie na łódź i sprzedaje książki, ale w porze lunchu, zamiast udać się do restauracji, odcumowuje swoją pływającą księgarnię i rusza w podróż do Bonnieux, w którym żyła i umarła jego ukochana. Sam nie wie po co tam płynie, ale wie że musi to zrobić.

„Lawendowy pokój” to wspaniała powieść drogi, fascynująca historia o otworzeniu się na innych ludzi i świat, ale także o przemijaniu i żałobie. Perdu nigdy nie pozwolił sobie na łzy i rozpacz, i dlatego przez ponad dwadzieścia lat nie był w stanie uwolnić się od przeszłości. Bo jest czas smutku i czas wesela i oba te czasy trzeba przeżyć. Trzeba płakać i krzyczeć, zaciskać pięści w spazmach rozpaczy, aby móc później wstać, wziąć głęboki oddech i … pokochać ponownie.

Książka Niny George to także opowieść o zmianach, o tym że nic nie trwa dłużej niż powinno i choć tego nie lubimy (bo nieznane zawsze budzi lęk) każda metamorfoza jest dobra.

„Lawendowy pokój” jest napisany pięknym, niezwykle plastycznym i poetyckim językiem. Czytając go śmiałam się i płakałam, złościłam i wzruszałam – czego i Wam życzę.

A przy okazji, coś á propos przemijania:

"Stopnie" - Hermann Hesse, z "Gry szklanych paciorków"

Jak więdnie każdy kwiat i każda młodość
W starość się chyli, kwitnie każdy stopień
Życia kwitnie cnota, kwitnie mądrość
O swojej porze, bo nic nie trwa wiecznie.
Serce na życia zew niechaj ochotnie
żegna się z życiem, by je wszcząć od nowa,
By się odważnie, bez żalów zbytecznych
Wdać w nowe sprawy i snuć inną nić.
W każdym początku wielki dar się chowa,
Co nas ochrania i pomaga żyć.

Więc przemierzajmy pogodnie przestrzenie,
Lecz żadna niech się ojczyzną nie stanie.
Duch świata nie zna ciasnego spętania:
Na każdym stopniu większe rozszerzenie.
Ledwo gdziekolwiek się zadomowimy,
A już ospałość nas i gnuśność nuży,
Bo nawyk tego jedynie ominie.
Kto co dzień gotów do nowej podróży.
A może nawet i godzina śmierci
Nowy nam obszar młodości otworzy,
Wołania życia i śmierć nie przemoże...
Nuże więc, żegnaj i ozdrowiej, serce!
nie wahać się opowiadać historii których nikt nie wysłucha

    "Wszystko wszędzie"
    Julia Hartwig
Avatar użytkownika
Orlando
Bibliotekarz
Bibliotekarz
Antyczny Władca Czasu
Antyczny Władca Czasu
 
Posty: 145
Dołączył(a): 13 mar 2008, 09:32


Powrót do Biblioteka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość