Fanfiction a prawo

Czego możemy się nauczyć, dowiedzieć i co z tego nam wyjdzie?

Fanfiction a prawo

Postprzez Tristan » 08 mar 2009, 08:54

Fanfiction polega na tworzeniu przez fanów istniejącego filmu, książki, mangi, anime itp. opowiadań nawiązujących do danego utworu, dotyczących dziejów postaci w wybranym przez autora czasie. Zasadniczo aby w pełni zrozumieć fanfik, należy zapoznać się z pierwowzorem.

Za granicą utwory te powinny być publikowane non-profit - czyli bez pobierania za nie opłaty czy w jakikolwiek inny sposób zarabianiu na ich publikacji. Inaczej mogą zostać uznane za wykorzystanie cudzych praw autorskich (np. w USA). Istnieją też państwa takie jak Polska i Rosja gdzie nie zostało to uregulowane prawnie.

Czy według was, twórcy fanfików powinni móc pobierać opłatę za swoją twórczość, czy raczej nie?
T jak Tristan, T jak terrorysta
Tristan Zabójczy Terrorysta
Za tytuł serdecznie dziękuję Morwenie!
Słowo honoru, że zrobię wszystko by na niego zasłużyć.
Tristan
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 711
Dołączył(a): 11 lut 2008, 16:46
Lokalizacja: Warszawa

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez Al » 10 mar 2009, 01:05

Tristan, myślę ze to zależy...

Myślę że dobrze by było, gdyby była zgoda autora oryginału.
I być może - jakieś regulacje finansowe.


Bo z jednej strony - postacie należą do autora kanonu, tak samo część świata, itp. Ale cała reszta - to co autor ff sam dotworzył jest jego.


Z drugiej strony postrzegam to tak jak np. dyskoteki...
organizatorzy Sylwestrów, bali i imprez muszą wnosić pewne opłaty za wykorzystywanie muzyki, która czasami jest jedynie drobnym dodatkiem, a czasami od niej zależy wszystko...

czy fakfiki nie wyglądają podobnie? czasami można wziąć poboczną, nieznaną bliżej czytelnikowi postać i dzięki niej wytworzyć coś niesamowitego. Można też pisać różnie z kanonem.

Nie mogę powiedzieć na sto procent jak ja to widzę, jak powinno to wyglądać. Po prostu... wiem, że trzeba by było uwzględnić w tym i autora oryginału, który stworzył kanon, i autora fanfika, który w swoje tworzenie czasami wkłada równie wiele pracy.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez NoName » 10 mar 2009, 03:47

Nie, autorzy fanfików NIE powinni miec prawa pobierania jakichkolwiek korzyści finansowych za swoją twórczośc i nie zgadzam się, co do tego, że nie ma w Polsce regulacji w tej kwestii. Byc może nie ma przepisu mówiącego wprost o ff, ale istnieje prawo dotyczące własności intelektualnej - Harry Potter jest własnością intelektualną Rowling, nawet jeśli historia opisana w jakimś ff jest oryginalna. W ff wykorzystujemy nie tylko imię i nazwisko bohatera czy jakieś miejsce, ale też całą serię różnych danych, które sprawiają, że dane dzieło NIGDY nie jest w pełni oryginalne: wszyscy wiemy, że Draco i Harry się nienawidzą i że Snape nienawidzi Pottera i wiemy dlaczego, więc fanfikciarz nie musi już wysilac się i opisywac tego, ma to podane na tacy. Ergo - korzysta z własności intelektualnej innych. Dlatego uważam za ładny zwyczaj umieszczenie disclaimerów (czyli info, że autor tego fika nie jest właścicielem HP i nie czerpie ze swojej pracy żadnych korzyści). Nasze forum też miało taki disclaimer póki plątało się po zagranicznych serwerach, ale jako że po ostatniej przeprowadzce znowu jesteśmy w kraju, to nie ma takiej potrzeby. A tak już całkiem bez znaczenia i bardzo złośliwie - nie można pozwolic, żeby ludzie publikowali swoje prace, bo jeszcze by się okazali lepsi od oryginału (i myślę, że jako że większośc użytkowników doskonale zna fandom HP, to z całą pewnością każdy potrafiłby wskazac jakiś ff, który spokojnie mógłby zrobic konkurencję Rowling).
Za ciekawy uważam za to fakt samego podejścia autorów: Tolkien i Rowling nie mieli z tym żadnych problemów (aczkolwiek Rowling powiedziała, że nie ma problemu tak długo jak ff nie zawiera treści rasistowskich lub PORNOGRAFICZNYCH... ekhm... :lol: ), intryguje mnie natomiast fakt, że polski ff dotyczący np. Sapkowskiego jest tak bardzo ubogi... A przecież Sapkowski dostarcza z jednej strony fantastyczny, ogromny świat, a z drugiej bardzo wiele wyrazistych postaci, które aż się proszą o opisanie ich, o stworzenie jakiegoś AU, wręcz slashu! (no dobrze, jakbym zobaczyła Geralta z Jaskrem to rzuciałabym się z Wieży Eiffel'a a potem poszła straszyc autora czegoś takiego, ale Geralta z którymś z innych wiedźminów? co prawda, jego związek z Yennefer był wystarczająco ognisty, więcej testosteronu wcale nie potrzeba... albo taki np. Cahir... albo Emhyr van Emreis - fascynujący drań, nie sądzicie? ;), utopił świat we krwi, zabił własną żonę, chciał zrobic z córki swoją kochankę, ale koniec końców córkę uwolnił i zakochał się w "swojej małej racji stanu" jak do niej mawiał). Nigdy wprawdzie nie słyszałam, żeby Sapkowski miał cos przeciwko ff, ale może ludzie się go boją? Może się wstydzą, że to przeczyta? :twisted:
NoName is also a name.

Impossible is nothing.

Muś, władca wołacza!
Avatar użytkownika
NoName
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 440
Dołączył(a): 10 lut 2008, 22:58
Lokalizacja: Paris by night

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez Al » 13 mar 2009, 20:01

Nigdy wprawdzie nie słyszałam, żeby Sapkowski miał cos przeciwko ff, ale może ludzie się go boją? Może się wstydzą, że to przeczyta? :twisted:


Al robi się blade. Al nie pomyślało, gdy pisało FF do polskich autorów.


.... Boże, powiedzcie mi, że ONI tego nie czytają!

...
....
.....


Co do Sapkowskiego - nie wiem czemu nie ma do nich wielu fanfików. Ale się temu nie dziwię - bo mnie do pisania o postaciach Sapkowskiego nie ciągnie. Dlaczego?
Bo jeśli chciałabym pisać o elfach - to wolę tolkiena. Jeśli o krasnalach itp. podobnie.
Wampiry? W sumie, wiele ich nie poznaliśmy, a ten jeden, lepiej poznany, umarł, zanim można było pomyśleć o ff.
Po prostu - jeśli chodzi o bogactwo świata fantasy, to o wiele bogatszym wydaje się świat Władcy Pierścienia. Jesli chodzi o pojedyncze postacie - trudno jest wymyślić pairing oryginalny, zwłaszcza gdy Gerald co chwila ratuje jakieś młode dzierlatki, daje się obłapywać czarodziejkom i targa nim miłość ku pewnej Yen, ale nie przeszkadza mu to sypiać z innymi.
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez NoName » 13 mar 2009, 20:53

Al robi się blade. Al nie pomyślało, gdy pisało FF do polskich autorów.
.... Boże, powiedzcie mi, że ONI tego nie czytają!

Hahahahaha :lol: *NoName wybucha opętańczym śmiechem* Nie wiem Al, myślę, że mają lepsze rzeczy do roboty, zwłaszcza, że np. na miejscu Rowling po przeczytaniu pewnych rzeczy rzuciłabym się do Tamizy... chociaż z drugiej strony, może chcą wiedzieć co fani zdołali wykombinować? ;)
Co do Sapkowskiego i Tolkiena, kocham obydwu, ale mimo wszystko sądzę, że Sapkowski jest bliżej życia. U Tolkiena elfy są dumne i wspaniałe, niezwykle mądre i dumne, u Sapkowskiego są bardziej "ludzkie", zdeterminowane, rozgoryczone, niepotrafiące się pogodzić z tym, że świat, który należał do nich odchodzi w przeszłość i teraz to ludzie grają pierwsze skrzypce. Podobnie z krasnoludami. Wampiry faktycznie nie odegrały wielkiej roli, ale co do paringów... Zgadzam się, że Geralt nie bardzo pasuje na ofiarę fanfikciarzy, bo i w kanonie chodzi do łóżka z kim popadnie, Yen zresztą też cnotką nie jest. Ale naprawdę chętnie przeczytałabym coś o cesarzu Nilfgardu albo o Cahirze. Albo o młodszych wiedźminach, tych, których poznajemy w Kaer Morhen. Zresztą, nawet kanoniczny związek Emhyra i jego "małej racji stanu" nie jest w sumie opisany, a przecież to ciekawy wątek? Podstawiona panienka znikąd, wykorzystana w dworskich intrygach tylko dlatego, że miała pecha być podobna do Ciri - skąd pochodzi? Miała kochający dom, z którego ją porwano, albo może straciła go w czasie wojny? Albo może była sierotą? I w porządku, Emhyr się zakochał (nawiasem mówiąc, scena w ogrodzie, jak rozmawiają i ona jest taka spłoszona, a Emhyr mówi jakiś żart i potem mówi do niej, że powinna się uśmiechnąć, bo cesarz powiedział dowcip jest urocza), ale jak radziła sobie na dworze? Wśród tych wszystkich intryg, pięknych kobiet usiłujących uwieść Emhyra, jak ta jego kochanka, którą wsadzali siłą do powozu? W ogóle to powinien sobie przypomnieć, że jest tatusiem, jakby Ciri była mu posłuszna, to miałby u stóp Cintrę, nie musiałby walczyć, a Ciri mógłby wydać za Cahira (no serio, to oskarżenie o zdradę było idiotyczne, niby jak Emhyr sobie wyobrażał wywiezienie Ciri z płonącej Cintry? A i tak Cahir uratował jej życie...) i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie... Jak to określiła w ostrzeżeniach pewna autorka fika "wystarczająco puchu, żeby utopić słonia" :lol:
NoName is also a name.

Impossible is nothing.

Muś, władca wołacza!
Avatar użytkownika
NoName
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 440
Dołączył(a): 10 lut 2008, 22:58
Lokalizacja: Paris by night

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez Al » 13 mar 2009, 21:18

A ja powiem że wolę jednak elfy Tolkiena. Dlaczego? Bo to co Sapkowski pokazał można było równie dobrze pokazać na ludziach. Nie trzeba było nazywać ich elfami, mogli być równie dobrze inną rasą... ba innym narodem, który zamieszkiwał ziemie, przed przybyciem obcych.
W dodatku jak patrzy się na Elfy Sapkowskiego to one są.. ubogie. Widać w nich rozgoryczenie, ból, czasami zrezygnowanie czasami chęć walki... ale tak naprawdę nie są ważnymi postaciami.
Niewiele tak naprawdę jest informacji o ich kulturze i sztuce, jakieś informacje są, ale... nieduże.
Tymczasem Tolkienowskie Elfy są inne niż ludzie. Mają pewne charakterystyczne elfie cechy, bez których trudno było by je nazywać elfami. Są odrębną rasą, różną od innych.
Zludzczenie elfów jak dla mnie nie ma sensu w Sapkowskim. Podobnie jak u wampirów - wampir jest wampirem, ale nie nazwiesz wampirem osoby która jest blada - tak jak u elfów: nie można nazwać elfem tego, kto jedyne co ma łączonego z elfem to uszy. Wampir musi albo mieć kły, albo pić krew, a najlepiej, jak jedno i drugie.

Jak to określiła w ostrzeżeniach pewna autorka fika "wystarczająco puchu, żeby utopić słonia" :lol:

Pfuj, pfuj! *wypluwa pierze z ust*. W życiu! :D
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez NoName » 13 mar 2009, 22:04

Z tego co pamiętam ten wampir u Sapkowskiego miał ogromną tolerancję na gorąco (wziął do ręki rozpalony kawałek żelaza w czasie sądu bożego) i twierdził, że krew dla wampira do jak wino dla człowieka. I jego opowieść o tym jak wpadł w alkoholizm i po pijaku nie trafił w swoją ofiarę tylko wleciał do studni była rewelacyjna :lol:
A co do elfów, to zgadzam się - u Sapkowskiego są
ubogie. Widać w nich rozgoryczenie, ból, czasami zrezygnowanie czasami chęć walki... ale tak naprawdę nie są ważnymi postaciami.
Niewiele tak naprawdę jest informacji o ich kulturze i sztuce, jakieś informacje są, ale... nieduże

Tak naprawdę u Tolkiena było podobnie - jego elfy odeszły za morze, wybrały ucieczkę, nie walczyły, w tym sensie świat Sapkowskiego jest bardziej realistycznie zbudowany - elfy nie mają dokąd uciec, nie ma Valinoru, gdzie mogą się schronić, muszą stawić czoła temu, że świat się zmienia na ich niekorzyść, ale mając świadomość wspaniałości swojej tradycji i kultury nie są w stanie się pogodzić z tym, że muszą ustąpić ludziom. I na tym polega ich tragedia. Nigdy Scoia'tael nie kojarzyli ci się np. z powstańcami w getcie? Podobnie jak ci, którzy walczyli pod wodzą Falki w Shaerrawedd? Nie mający wyboru, idący na śmierć, żeby po prostu umrzeć z godnością? Co było tym bardziej tragiczne, żeby było idiotyczne - oni mogli żyć, mogli pójść na kompromis, ale wybrali najgorsze rozwiązanie. Najgorsze dla wszystkich - dla nich samych, dla ludzi... Ale to właśnie sprawia, że są żywi, pełni emocji, prawdziwi. Lubię ich za to. I uwielbiam krasnoludy za ich postawę, Yarpen Zigrin rządzi (tekst o zbiorowym sikaniu :lol:). Poza tym, u Sapkowskiego bardzo cenię zabawę konwencjami - np. historia Renfri jest wersją legendy o księżniczce wygnanej przez złą macochę, legendy o królu Arturze, itd. No i jego rewelacyjny humor;) Aczkolwiek przyznaję, że jest specyficzny i niektórym może się nie podobać.
A, i u Sapkowskiego jest najlepsza książkowa scena miłosna jaką czytałam: na samym początku Narrenturm, napisana na podstawie Pieśni nad pieśniami.

Adela obróciła się, uklękła i pochyliła, chwytając mocno lipowych desek wezgłowia, prezentując Reynevanowi całe olśniewające piękno swego rewersu. Afrodyta Kallipygos, pomyślał, zbliżając się do niej. Antyczne skojarzenie i erotyczny widok sprawiły, że zbliżał się niczym dopiero co wspomiany święty Jerzy, szarżujący z nastawioną kopią na smoka z Syleny. Klęcząc za Adelą jak król Salomon za tronem z drzewa libańskiego, uchwycił ją oburącz za winnice Engaddi.

- Do klaczy w zaprzęgu faraona - wyszeptał, schylony nad jej karkiem, kształtnym jak wieża Dawida - porównam cię, przyjaciółko moja.

I porównał. Adela krzyknęła przez zaciśnięte zęby. Reynevan wolno przesunął dłonie wzdłuż jej mokrych od potu boków, wspiął się na palmę i pochwycił gałązki jej owocem brzemienne. Burgundka odrzuciła głowę jak klacz przed skokiem przez przeszkodę."
NoName is also a name.

Impossible is nothing.

Muś, władca wołacza!
Avatar użytkownika
NoName
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 440
Dołączył(a): 10 lut 2008, 22:58
Lokalizacja: Paris by night

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez NoName » 07 sie 2009, 02:04

Tak szperając w necie w poszukiwaniu ff do Sapkowskiego natrafiłam przypadkiem na wywiad z nim.
Pytanie: Jednym z najbardziej charakterystycznych zjawisk kultury fanowskiej jest dziś tzw. fan-fiction. Fani sami dopisują w Internecie dalsze ciągi przygód wiedźmina, adaptując je na romans czy horror. Należy temu zjawisku sprzyjać czy ścigać fanów za naruszanie praw autorskich?

Odp.: Jeśli kogoś do czegoś zainspirował, może mnie tylko cieszyć. Po drugie, zjawisko fan-fiction, jeśli jest czyjąś działalnością non profit, nie powinno pisarza zbytnio interesować, nic mu do tego. Jeśli ktoś robi to dla pieniędzy, też nie reaguję, już to z lenistwa, już z wrodzonej niechęci do pieniactwa, choć wiem, że wielu autorów na świecie dochodzi swoich praw. Wreszcie sprawa najistotniejsza: tak jak pieczarka kwitnie wiadomo na czym, tak pisarz dojrzewa na fascynacjach lekturowych. Nie ma pisarza, który nie żyje fascynacją lekturową. Więc jeśli mam przywilej i tę przyjemność, by przysłużyć się komuś jako ta inspiracja kulturowa ? czyli inaczej mówiąc: jako to tworzywo dla pieczarki ? ależ proszę bardzo!
Polityka, nr 51/52 z dn. 23/12/2006

Czyli nie ma nic przeciwko. Ale i tak tych ff jest mało... mało... *rozpacza*
NoName is also a name.

Impossible is nothing.

Muś, władca wołacza!
Avatar użytkownika
NoName
Administrator
Administrator
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 440
Dołączył(a): 10 lut 2008, 22:58
Lokalizacja: Paris by night

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez Kuma » 02 lis 2009, 17:33

Jestem stanowczo na NIE, jakoby autorzy FF'ów mieli czerpać ze swojego pisania jakieś dobra materialne, np. pieniądze. Bo jednak to nie jest w pełni nasze, prawa autorskie i inne rzeczy nam tego zabraniają... Jeżeli uzyskamy zgodę np. Rowling, to czemu nie? Chętnie zobaczyłabym "Światło pod wodą" albo "A Destined Year" w formie książki na księgarnianej półce, jednak póki Joaśka na to nie zezwala, to ja również uważam, że nie powinno się pobierać za pisanie FF'ów żadnych opłat, czy czerpać z tego jakieś korzyści.

Póki nie zawiera treści pornograficznych...? xdddddd Muahaha. dobre, dobre :PP
Aha, a rasistowskie, to ona sama zawarła w książkach. '
To powinien być grzech. Jakieś dwunaste, czy trzynaste przykazanie - ilekolwiek ich jest... "Nie będziesz kochał zbyt mocno". Za coś takiego muszą wieszać!
Avatar użytkownika
Kuma
Jaśnie Pan Oświecony
Jaśnie Pan Oświecony
 
Posty: 69
Dołączył(a): 26 mar 2009, 20:04
Lokalizacja: Kraina Slashu

Re: Fanfiction a prawo

Postprzez Al » 04 lis 2009, 17:36

Swoją drogą - wiecie, że szansa na 8...9.... część Harrego Pottera nadal jest realna? <Nie zdziwię się, jak połowa z was, przy tym co powiedziałam, zakrztusi się herbatą>
Wystarczy jedynie, by Rowling odeszła z tego świata, zostawiając swoim spadkobiercom na tyle pieniędzy by przez pewien czas mogli żyć rozrzutnie... a później już trochę mniej.

Otórz czy ktoś pamięta "Pana Samochodzika"? Za życia autora - w zależności jak liczyć - wydano około 14 tomów. 2 pośmiertnie, z tym że dokończone/przerobione przez kogoś innego - np. Nieuchwytny Kolekcjoner według wcześniejszych sugesti Nienackiego dokończył jego przyjaciel Jerzy Ignaciuk.
W porządku, to było za sugestią autora. Jednakże... wydawnictwo podreptało do spadkobierców. I cóż - uzyskali zgodę na kontynuowanie seri o Panu Samochodziku. Mówiąc szczeże, niektórzy pisarze napisali więcej tomów o Panu Samochodziku niż sam Zbigniew Nienacki.
Andrzej Pilipiuk (autor cyklu Kuzynki, Wędrowycza i kilku innych cykli i pojedynczych książek) - 19 tomów o Panu Samochodziku
Sebastian Mierzyński - 27 tomów.
I czy to nie jest tak naprawdę fan-fikcja? Bierze się postać z kanonu i dopisuje jej dalsze losy, których autor nie spisał.
Zmienia się czasem niektóre elementy (po tym, jak usłyszałam, że niektórzy zmienili wspaniałe auto Pana Samochodzika - auto które było jego niejako symbolem(!) na jeepa, stwierdziłam, że tych książek nietknę, choćby nie wiem co.), dodaje jakieś (po głowie mi chodzi, że dodano mu nowego asystenta. chyba zaczęłam coś czytać, ale... odstraszyło mnie auto :evil: )
Można by więc uznać, że tomy Pana Samochodzkika - może z wyjątkiem 15 i 16, gdzie w przypadku 15-tki został jedynie dokończony przez innego autora, a kolejny powstał przy przeredagowaniu i opracowaniu "Zabójstwa Herakliusza Pronobisa" tak by mogła wpasować się w serię o Panu Samochodziku.

Aj, aj... idąc dalej - to co powiecie na książki do gier? Cykle Ravenloft?
A Dragonlance? Cały cykl książek, pisany przez dwoje autorów... i całą grupę innych?
Najważniejsze książki z serii Dragonlance zostały napisane przez Margaret Weis i Tracy'ego Hickmana. Inni autorzy serii to m.in. Nancy Varian Berberick, Douglas W. Clark, Tonya C. Cook, Richard A. Knaak, Dixie Lee McKeone, Douglas Niles, Dan Parkinson, Don Perrin, Chris Pierson, Jean Rabe, Barbara Siegel, Scott Siegel, Paul B. Thompson, Edo Van Belkom, Dan Willis i Christina Woods.

Główni autorzy tworzą najważniejsze książki. A inni... dopisują mniej ważne, rozwijają pominięte/wspomniane wątki. Całość zaś oparta jest na grze "Dungeons & Dragons" (Lochy i smoki).
Czy więc i to nie jest na swój sposób fanfiction? Przecież, niejednokrotnie się zdarza, że pisane są ff nie tylko do książek, ale i do filmów, seriali, gier, ba - osób żyjących.
A Buffy - Postrach Wampirów? Cała seria książek. Nawet jeśli autor nie jest fanem tych komiksów/serialu, to tworzy książki oparte na tym samym uniwersum, z tak a nie inaczej wykreowanymi bohaterami, mającymi taką samą przeszłość, walczącymi z tym samym co wcześniej...
z definicji więc, tego typu utwory można by nazwać fanfiction.

Swoją drogą... nawet do Władcy Pierścieni czytałam jakąś książkę (i nie, nie Tolkiena) mówiącą o losach orków... i pokazującą wydarzenia od ich strony. ;] Czy tylko dlatego, że została wydana nie jest już fanfiction? Ja ją właśnie tak postrzegałam... :)
Powoli tworzony chomik z fanfiction - zapraszam: al-collection
Avatar użytkownika
Al
Imperator ExLibris
Imperator ExLibris
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 lut 2008, 22:04


Powrót do Warsztat

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron